
Było wiosenne lato to jest i… jesienna zima.
Zniósłbym święta bez śniegu. Ba, nawet bez śliskich ulic. Ale świąt z deszczem i dodatnimi temperaturami nie zniosę.
W tym roku (nie licząc ostatniej zimy) na północy Polski śnieg był… czekaj, niech policzę… dokładnie 2 razy. Pewnej nocy trochę popadało i do południa już nie było znaku (ale dzieciaki już z rana śmiało tłukły się śnieżkami). A drugim razem jakoś ostatnio sypło, ale stopniał ten śnieg w krótszym czasie niż spadł. Nosz kurdę, Mikołaj pewnie teraz w warsztacie siedzi, bo płozy ma zdarte przy saniach.
Paranoja. Właśnie piszę petycję do Pani Mróz…
Zdrówko!
PS: Coś dla pozycjonerów: Szykuję nowy pseudo-precelek pod domeną bloga, szykujcie swoje unikalne teksty opisujące Waszą witrynę, forum, bloga czy co tam chcecie. 600 znaków+.
Poinformuję jak będzie start.